środa, 25 września 2013

Rozdział 2

Z Rydel czas szybko mijał, miałyśmy mnóstwo wspólnych tematów. Nagle zadzwoniła mi komórka.
- Laura ?Gdzie jesteś ?Miałaś przyjść z dwie godziny temu ! - W telefonie usłyszałam paniczny głos siostry.
- No przepraszam. Koleżanka mnie oprowadza, za niedługo wrócę - oznajmiłam.
- Ale się pośpiesz, martwię się o ciebie – wyznała .
Ja ją dobrze rozumiałam, ale ona musiała w końcu wbić sobie do głowy, ze ta mała Laura, którą się opiekowała, wcale nie jest już takim dzieckiem.
- Jasne - odpowiedziałam krótko i rozłączyłam się.
- Kto dzwonił ? - spytała Rydel.
- Alex - wyjaśniłam, po czym uśmiechnęłam się do niej. Zauważyłam, ze skręcamy w stronę jakiegoś domu. Tam pewnie mieszkała blondynka.
Domy w tej ulicy była bardziej okazałe nisz poprzednie i prawie przy każdym stał jakiś luksusowy samochód . Skręciliśmy w pierwszy dom po lewej stronie szłyśmy przez niewielką ścieżce pomiędzy trawnikami aż dotarliśmy do drzwi Rydel wyjęła z torebki klucz i przepuściła mnie przed siebie. szłyśmy niewielkim korytarzem aż dotarliśmy do niewielkiego pokoju siedziało w nim czterech chłopaków.
Popatrzyłam na nich. Nie powiem, byli nawet przystojni. Siedziało tam dwóch brunetów i dwóch blondynów, rozwalonych na kanapie i wcinających chipsy. Nawet nie wiem czy w ogóle mnie zauważyli.
- Hej chłopcy, to jest Laura. - przedstawiła mnie dziewczyna. W tym momencie jak grom z jasnego nieba, wszyscy spojrzeli na mnie wielkimi oczami, rozdziawiając usta. Ja i Rydel zaczęłyśmy się śmiać. Po czym wyszłyśmy z pokoju. Już za parę sekund trafiłyśmy do kuchni. Usiadłam na jednym z krzeseł.
- Chcesz coś do picia ? - Spytała dziewczyna otwierając lodówkę. W tym momencie do pokoju jak burza wpadali chłopcy. Stanęli jak najbliżej mnie co mnie krępowało, a zarazem rozbawiło.
- Dobra, spadać - Powiedziała Rydel podając mi butelkę wody. Chłopcy choć z niechęcią posłuchali jej prośby.
- Przepraszam czasami są nie do wytrzymania. - przyznała
- Nie przesadzaj są naprawdę słodcy.
- To co idziemy do mnie do pokoju - spytała z uśmiechem.
-Z chęcią. Wstałyśmy od stołu i poszliśmy na górę w salonie pomachałam na odchodne chłopakom i poszłam za dziewczyną na górę. Weszłyśmy do dość dużego jasno różowego pokoju, na środku stało łóżko, a pod ścianą ogromna szafa. Po prawej stronie od łóżka keyboard, a po lewej mała szafka. Na ścianach było mnóstwo napisów typu "Ready Set Rock" lub "Let My Go".
Usiadłam na łóżku obok Rydel.
- Jeszcze raz cię przepraszam za moich braci. Często im odwala - uśmiechnęła się.
- Jasne, ja nie jestem zła. Są bardzo zabawni - przyznałam śmiejąc się.
- Tak, mają taki dar. - Wtem usłyszałyśmy, że ktoś skrada się do pokoju. Owy geniusz nie włączył wibracji w telefonie.
Oni naprawdę nie mieli pojęcia, że my słyszymy jak oni się tam wykłócają:
- Ty idiota ! Wyłącz to ! Jeszcze nas usłyszą ! - Uniósł się jeden. (Ross)
- Bo jakiego ty tu w ogóle przyszedłeś, ja widziałem ją pierwszy ! (Rocky)
- Nie bo ja ! - Wcale, że nie ! (Ross) - Wstałam po cichu z łóżka i podeszłam do drzwi.
- Hej, co robicie ? - Spytałam słodko się uśmiechając. Byłam naprawdę ciekawa co powiedzą.
- No ja.... - zaczął blondyn - Ja chciałem... znaczy my chcieliśmy spytać... - nadal kręcił.
To tak słodko wyglądało, jak nie wiedzieli co powiedzieć.
- No właśnie, chcieliśmy cię spytać. - Dokończył brunet
- A o co ? - Brnęłam nadal.
- O to o co ty też spytałaś...
- Ale... - teraz to ja się pogubiłam.
- Właśnie... - dodał nagle blondyn.
Oboje popatrzyliśmy na niego zdziwieni i po chwili zaczęliśmy się śmiać. Tą dziwną wymianę zdań przerwała nam Rydel
- Co chcieliście znowu. - Spytała oschło
- My nic... stać nie można ? - Zapytał blondyn, patrząc na siostrę przeszywającym wzrokiem.
- To my... może już pójdziemy - zaproponował brunet, po czym wyszli.
Rydel odwróciła się do mnie.
- Chciałabym, żebyś poszła dziś z nami to takiego klubu. Mamy grać koncert i zależy mi żebyś przyszła.
- Jasne, z chęcią wpadnę. Ale najpierw pójdę do domu, bo muszę się jakoś ubrać. - oznajmiłam.
- Rozumiem, to leć.
- Ok pa. Przyjdę za jakieś pół godziny.
- Nie ma sprawy.
Wyszłam z domu dziewczyny i udałam się prosto chodnikiem z nadzieją, że mnie olśni i trafię do domu. Mimo, że było dość jasno, na ulicy nie było żywego ducha. Na szczęście po paru minutach przekroczyłam próg domu. A to co zobaczyłam kompletnie mnie zszokowało.
############################################################################
I drugi rozdział dodany mam nadzieje że się wam spodoba.

sobota, 21 września 2013

Rozdział 1

   Obudziło mnie bladoróżowe światło wpadające przez zasłony. Wstałam i przetarłam oczy. Spojrzałam na zegarek, była 7:00 więc postanowiłam wziąć szybki prysznic. Woda jak zawsze działała na mnie odprężająco, ale wszystko co dobre musi się kiedyś kończyć. Wyszłam spod prysznica i starannie wytarłam i wysuszyłam włosy. Umalowałam lekko rzęsy i usta moim ulubionym błyszczykiem o smaku truskawek. Poszłam do pokoju, ubrałam się w czerwoną bluzkę i niebieskie dżinsy, po czym zeszłam na śniadanie. Schodząc po schodach usłyszałam odgłosy w kuchni. Na miejscu zobaczyłam mamę rozmawiającą z kimś przez telefon. W tym czasie wzięłam sobie miskę, wsypałam do niej płatki i zalałam mlekiem. Kiedy zaczęłam jeść mama wreszcie się odezwała.
- Gadałam z twoją ciocią pytała się mnie czy moglibyśmy przyjąć twoja kuzynkę na jakiś czas bo dostała się tu do szkoły.
- Jasne fajnie, a kiedy ma przyjechać - spytałam.
- Gdzieś pojutrze o 18 ma być na peronie a tata pojedzie po nią i odbierze ją ze stacji.
Mama przeszła do salonu. Wtem usłyszałam kroki na schodach. To zapewne była Alex. Zignorowałam to i zaczęłam z powrotem jeść, ale patrząc na nią, ze śmiechu naplułam z powrotem do miski. Miała na sobie piżamę i rozczochrane włosy.
- Rany, siostra ! Coś ty w nocy robiła ? - Spytałam z lekkim śmiechem.
- Próbowałam spać, ale twoje chrapanie mi nie pozwoliło - wyjaśniła, uśmiechając się.
- Bardzo zabawne, naprawdę. Po paru sekundach jej mozolnego schodzenia ze schodów, w końcu pojawiła się w kuchni i usiadła obok mnie. Cały czas wpatrywała się w to ja jak jem, a dobrze wiedziała, że zawsze mnie to rozśmiesza. Postanowiłam to przerwać.
- Nasza kuzynka ma po jutrze przyjechać.
- Aha, to fajnie. A ty jak, idziesz ze mną dziś na miasto ? - Spytała tak nagle
- Z chęcią pójdę, ale po co ci ja ?
- Do obstawy - wyjaśniła i zaczęła się śmiać. - Bo jesteś moją siostrą i chcę żebyś ze mną poszła, jasne ?
- Tak, spoko. Dzięki - odpowiedziałam, po czym przytuliłam ją. Po tej wymianie zdań mało do siebie mówiłyśmy.
Po skończonym śniadaniu umyłam miskę i łyżkę, i poszłam do siebie do pokoju ubrać się w jakieś inne ciuchy. Ubrałam koronkowo białą bluzkę niebieskie dżinsy i czerwono białe trampki poprawiłam sobie jeszcze tylko lekko makijaż i zeszłam na dół. Po jakichś pięciu minutach Alex była już całkowicie ubrana i pomalowana. Pożegnałyśmy się z rodzicami wychodząc z domu. Szłyśmy chodnikiem w stronę... same nie wiedziałyśmy gdzie.
Tak jak zwykle moja siostra musiała pozaglądać do prawie wszystkich sklepów i nakupić masę rzeczy. Ja sama nic nie brałam, nie chciałam tak od razu wydać pieniędzy. Wyjęłam telefon i słuchawki. Puściłam sobie pierwszą piosenkę, którą miałam na liście. A że przyjaciółka przesłała mi je w ostatniej chwili przed wyjazdem, to jeszcze ich nie słyszałam. Przez słuchawki słychać było puszczoną już piosenkę R5 - Loud.
Bardzo mi się spodobała, dlatego zatracona, zapomniałam nawet o siostrze.
- Laura ! Laura ! - usłyszałam nagle krzyk Alex. Zdjęłam słuchawki, które w tym momencie luźno zwisały z mojej szyi.
- Co jest ? - Spytałam niby to obojętnie.
- W ogóle mnie nie słuchasz... - pożaliła się.
- Oj siostrzyczko... przepraszam - wyjaśniłam i zrobiłam do niej słodkie oczka. Nawet nie zauważyłyśmy kiedy minęły 2 godziny.
- Ja już mam dość.. wracamy ? - Spytała Alex patrząc na mnie.
- Ja jeszcze zostanę, przejdę się kawałek.
- A trafisz potem do domu ? - Chciała się upewnić.
- Tak, tak. To pa - pożegnałam się i poszłam w stronę parku a ona w stronę domu.
Ja szłam przed siebie wzięłam słuchawki które cały czas zwisały mi na szyi wybrałam tą samą piosenkę którą wcześniej przerwałam i wcisnęłam play. do parku nie szło się długo wystarczało kilka minut i już znalazłam się przy wejściu do parku szłam przed siebie i znalazłam wolną ławkę na przeciwko fontanny. Słuchając utworu Loud, cały czas zastanawiałam się jakby to było, spotkać gwiazdy, które śpiewały ten kawałek. Co bym wtedy czuła, widząc ich, czy nawet z nimi rozmawiając.... Moje rozmyślania, ktoś przerwał.
Ściągnęłam słuchawki z uszu i popatrzyłam na siadającą obok mnie dziewczynę. Miała długie rozpuszczone blond włosy, biały T-shirt z napisem Rock i czarne leginsy. Uśmiechnęła się do mnie, odwzajemniłam to, lecz niepewnie.
- Hej, mam nadzieje że ci nie przeszkadzam. Jestem Rydel - odezwała się.
- Nie przeszkadzasz. Jestem Laura. - Odpowiedziałam.
- Czego słuchasz ? - Spytała patrząc na zwisające z mojej szyi słuchawki.
- Loud, zespołu R5. - I jak podoba ci się - uśmiechała się cały czas.
- Tak, bardzo fajny, kawałek.... Mieszkasz tutaj długo ? - W końcu odważyłam się zapytać.
- Praktycznie prawie całe życie. Przychodzę tutaj, żeby pomyśleć. A ty ? Nie zauważyłam cię tu wcześniej. - Spytała.
- Ja się dopiero wprowadziłam. - Wyjaśniłam.
- Jeżeli chcesz, to mogę cię oprowadzić... - zaproponowała.
- A mogłabyś ?
- Pewnie, przy okazji lepiej się poznamy. - Powiedziała, po czym wstała z ławki.
Poszłam w jej ślady. Szłyśmy przed siebie. Idąc tak z Rydel, bardzo dobrze ją poznałam. Dowiedziałam się, ze piosenka której słucham, to wykonanie jej zespołu, który ma razem z braćmi. Ona także widziała już dożo rzeczy o mnie. Między innymi to, ze kocham muzykę i szukam kogoś komu mogę w pełni zaufać. Wiedziałam, już że tą osobą będzie właśnie ona. Nie zważając na godzinę, szłyśmy dalej. Zapomniałam o siostrze i o tym, ze kompletnie nie będę miała pojęcia, jak wrócić do domu.
*************************************************************
No i pierwszy rozdział już jest mam nadzieje że wam się spodoba i dziękuje jeszcze mojej kochanej Dorocie bez której ten rozdział by nie powstał .

piątek, 20 września 2013

Wstęp

Mam na imię Laura Valentine. Jestem dość przeciętną osiemnastolatką. Mam długie brązowe włosy i ciemne oczy. Jestem niestety zamkniętą w sobie dziewczyną. Wiele razy próbowałam to przezwyciężyć, lecz kończyło się to klapą. Lecz zawsze gdy trzeba umiem wspierać bliskie mi osoby, tak bardzo jak tylko potrafię. Uwielbiam pomagać i zwykle nikomu nie odmawiam. Mam naprawdę dużo wad. Przynajmniej tak mi się wydaje. Nie znoszę nienawiści i poniżania innych. Mam starszą siostrę Alex, zawsze wiem, ze mogę na nią liczyć bo często mi pomaga. Jeżeli chodzi o moja pasję to zgadza się, mam taką jedną, siostra ma podobną, ale to szczegół. Odkąd pamiętam uwielbiałam śpiewać, to właśnie dzięki siostrze odnalazłam miłość do muzyki. A teraz nie wyobrażam sobie bez niej życia. Muzyka to wszystko co mam...
Niedawno przeprowadziłam się z rodzicami do Kalifornii. Mam nadzieje, że szybko się przyzwyczaję do tego miasta. Znając mnie, przez pierwsze dni nie będzie mi się chciało siedzieć w domu, ale co poradzić taka już jestem. Wyjeżdżając z dawnego domu, musiałam zostawić moją przyjaciółkę... ale mam nadziej, ze o sobie nie zapomnimy. Ale możliwe jest, że tu w Kalifornii znajdę kogoś, komu bardziej zaufam...

niedziela, 15 września 2013

Bohaterowie




Imię; Laura
Nazwisko; Valentine
Wiek : 18 Lat 
Data urodzenia 17 Stycznia 1995
Cechy charakteru: miła, przyjacielska,inteligentna,nieśmiała.
Hobby: Gra na gitarze śpiew
Ulubiony kolor: Czerwony




Imię: Ross Shor
Nazwisko : Lynch
Wiek : 18 Lat
Data urodzenia : 29 Grudnia 1995
Cechy charakteru : przyjacielski,czuły,uparty,miły,troskliwy,szalony,pewny siebie.
Hobby: Gra na instrumentach,taniec,śpiew.
Ulubiony kolor: Niebieski

Imię: Rocky Mark 
Nazwisko: Lynch
Wiek : 19 Lat
Data urodzenia: 1 Listopada 1994
Cechy charakteru: spontaniczny uparty dowcipny
Hobby: gra na gitarze , śpiew
Ulubiony kolor : fioletowy
Imię: Rydel Mary 
Nazwisko: Lynch
Wiek: 20 Lat
Data urodzenia: 9 Sierpnia 1993
Cechy charakteru: zabawna,przyjacielska,miła,inteligentna
Hobby: gra na keyboard i śpiew
Ulubiony kolor : różowy 
Nazwisko: Lynch
Wiek: 22 Lat
Data urodzenia: 8 Listopada 1991
Cechy charakteru: odpowiedzialny,pomocny,czuły
Hobby: Piosenkarz Tekściarz 
Ulubiony kolor : zielony
Imię: Ellington Lee 
Nazwisko: Ratliff
Wiek; 20 lat
Data urodzenia: 19 Kwietnia 1993
Cechy charakteru: spontaniczny, szalony
Hobby: Gra na perkusji.
Ulubiony kolor: Czarny


Imię: Alex
Nazwisko: Valentine
Wiek: 22 lat
Data urodzenia: 10 Lipca 1991
Cechy charakteru: miła,troskliwa, inteligentna
Hobby: taniec,śpiew
Ulubiony kolor: pomarańczowy 

Witajcie

Cześć stworzyłem tego bloga za namową przyjaciółki będzie on o moim ulubionym zespole R5 mam nadzieje że wam się spodoba.